10 błędów często popełnianych na lotnisku

Nieważne ile punktów uzbieraliśmy w programach lojalnościowych za nasze wylatane mile. Bez znaczenia jest też częstotliwość, z jaką check-inujemy się na lotniskach, bo gdy już się na nich znajdujemy, to emocje towarzyszące dalekim podróżom i naturalne, lekkie roztargnienie popychają nas do popełnienia kilku błędów.

13214952_1029723250409205_2012364557_o

Jakich? Oto nasza lista:

1. Zakładamy, że może tym razem uda nam się zjeść dobrze i tanio na danym lotnisku.

Niestety takie rzeczy się nie dzieją. Często dzieje się jednak tak, że nie mamy czasu na posiłek w domu, bo lot jest za wcześnie albo wykorzystujemy ostatnie minuty na dopakowanie, przepakowanie i sprawdzenie, czy napewno zabraliśmy szczoteczkę do zębów.

2. Nie zapominamy natomiast sprawdzić, czy mamy paszport. Umyka nam jedynie ważny szczegół, czyli data jego ważności.

Paszporty wydawane są na 10 lat, więc ucieka nam z głowy świadomość, że w pewnym momencie powinniśmy wyrobić już nowy. A na lotnisku okazuje się, że do końca jego ważności pozostały cztery miesiące. Ups!

3. Zakładamy, że nasz bagaż się nie zagubi.

Dlatego nie wkładamy do bagażu podręcznego zapasowej bielizny i kilku najważniejszych kosmetyków. No cóż… najwyżej spędzimy pierwsze 3 dni wakacji na Seszelach w kożuchu z Rosji.

4. Podczas przesiadki nie sprawdzamy bramki następnego odlotu.

Ślepo wierzymy w to, co widnieje na karcie pokładowej, którą wydrukowano nam na lotnisku, na którym zaczęliśmy podróż. Kiedyś razem z koleżanką i dwiema nowo poznanymi dziewczynami leciałyśmy z Philadelphii do Las Vegas z przesiadką w Houston. Rodzieliłyśmy się na lotnisku i miałyśmy spotkać się pod bramką. Tylko, że one nie zauważyły, że bramka się zmieniła, a my musiałyśmy wysłuchać ich rozwścieczonych krzyków i wyrzutów, że ich nie poinformowałyśmy. No cóż.

5. Palacze tytoniu zakładają, że na lotnisku na pewno będzie palarnia.

A tu psikus. Nie każde lotnisko jest „tabaco friendly”, a palacze cierpią.

6. Wiza tranzytowa

Zapominamy o istnieniu takiej wizy i zakładamy, że jeśli nie opuszczamy lotniska, to wiza nie jest nam potrzebna. Ale niestety nawet krótka przesiadka w USA podczas lotu do Guatemali wymaga wizy!

7. Zapominamy o regułach bagażu podręcznego.

I o ile nikt nie pakuje do bagażu podręcznego kolekcji swoich noży kuchennych czy kałasznikowa, o tyle zdarza się, że zapodzieje nam się jakiś kosmetyk, którego zawartość nieco przekracza 100ml.

8. Po przejściu kontoli bezpieczeństwa zatracamy się w strefie bezcłowej.

Lekkie psiknięcie Calvina Kleina na lewy nadgarstek, mały psik Diora na prawą rękę, YSL na szyję i jeszcze Dolce Gabana na szaliczek. Tańsze podkłady, ładne pomadki, trochę elektorniki i nagle do zamknięcia bramki zostają 2 minuty.

9. Nie patrzymy na znaki.

Na lotniskach zawsze wszystko jest oznakowane tak, że nawet przedszkolak by się odnalazł. Jednak pracując na lotnisku wiem, że ludzie zadają czasem szalone pytania:
Jak stąd wyjść?
Gdzie jest toaleta?
Skąd mam wiedzieć z jakiej bramki odlatuje mój samolot?
A wystarczy tylko wziąć głęboki oddech, rozejrzeć się wokół siebie i wszytsko staje się jasne.

10. Zapominamy, że nawet latając tanimi liniami lotniczymi, mamy swoją miejscówkę.

I gdy dziki tłum zaczyna się ustawiać w kolejce do bramki 15 minut przed rozpoczęciem boardingu, to czujemy powinność i również dołączamy. A przecież ze spokojem moglibyśmy jeszcze dokończyć rozdział w książce czy przejrzeć gazetę. W końcu wiemy, gdzie siedzimy i nie musimy robić wyścigu do samolotu.

Do tej listy 10 grzechów głównych, dopisać możemy jeszcze niewygodne pozycje, jakie zmęczony podróżujący jest w stanie przyjąć podczas drzemki na krześle, a których objawy czuć dopiero po przebudzeniu. Często też nie oznaczamy swojego bagażu, by później w lawinie czarnych walizek wypadających na taśmę, chwytać każdą z nich, licząc, że może tym razem to nasza! A emocje związane z opóźnieniem lotu wyładowujemy na stewardessie, która tak samo mocno jak my chciałaby być w powietrzu. No a żarty o bombach chyba należy zostawić bez komentarza.

A Wy – jakie błędy popełniliście na lotnisku? I o które z nich warto poszerzyć naszą listę?

Aneta Ruszczyńska

Aneta Ruszczyńska

Zawsze służy dobrą radą i potrafi rozbawić każdego do łez. Choć jej sercu bliższa jest Europa Wschodnia, a podróżując po Ukrainie czuła się jak w domu, to od 1,5 roku mieszka w USA - obecnie w Nowym Jorku. Korzystając z tego nie marnuje żadnej okazji, by poznawać Stany kawałek po kawałku. Na stronie więc przybliży nam życie za Oceanem i pochwali się tym, co udało jej się do tej pory zwiedzić.
Aneta Ruszczyńska
OBSERWUJ NAS Facebookinstagram
UDOSTĘPNIJ Facebooktwittergoogle_plus