11 typów towarzyszy podróży

Ostatnio pisałam o różnych opcjach podróżowania, nie potrafiąc przy tym odpowiedzieć samej sobie na pytanie, która kombinacja jest najlepsza. Zdobywanie świata w pojedynkę? W parze? A może w większej grupie? Z łatwością znajdziemy zwolenników każdej z tych opcji. Dziś chciałabym skupić się na typach towarzyszy podróży.

Zdecydowaliśmy więc, że poza misiem w teczce na tej wycieczce będzie towarzyszyła nam jedna dodatkowa osoba. Na kogo możecie trafić? Zobaczcie sami.

Zabójca wskazówek Twojego zegarka

DSC_0521

Czyli osoba, która spóźnienie powyżej 30 sekund uznaje za swoją życiową porażkę. Nigdy nie spóźni się na pociąg, samolot, o autobusie miejskim nie wspomnę. Taki typ wyznaje zasadę, że jeśli ma wsiąść do tramwaju, który odjeżdża o 6.32, to lepiej pomachać temu odjeżdżającemu 20 min wcześniej i w spokoju zaczekać na ten docelowy. W kolejce do muzeum ustawia się przed jego otwarciem, nie zważając na to, że jest jedyną osobą przed wejściem. Wszędzie Cię pospiesza i pogania, nie odrywając przy tym oczu od swojego zegarka.

Macierewicz Twojej wycieczki

DSC_8184

Raporty, plany, rozpiski, porównania, schematy, wykresy, zapiski dotyczące każdego kolejnego kroku wyprawy. Tu nie ma czasu na żarty, nawet jeśli plan podróży ma się nijak do rzeczywistości i oparty został na informacji zostawionej za wycieraczką samochodu. Jest to typ podróżnika, który myśli, że posiadł całą wiedzę o świecie (a nawet trochę więcej) przez to też zaplanował Ci pływanie z delfinami w mazurskich jeziorach.

Mamo siku…

DSC_6225

Osoba, która może w pełni nie poznała jeszcze możliwości swojego organizmu, szczególnie pojemności pęcherza. Wyjazd w nowe i nieznane mieni się jej tymi samymi barwami, w których pies widzi cały świat – jak wielką, prywatną toaletę. Każdy ma potrzeby fizjologiczne, ale zmiany pieluch i kucanie za krzakami to coś, co może lepiej zarezerwować dla swoich dzieci.

Ten łosoś śmierdzi rybą

DSC_0462

Czyli wybredny smakosz potraw wszelakich. Urodził się, by celebrować każdy kęs i nie jest ważne, że w podróży zdarza się nie mieć czasu na spokojne, wyborne kolacyjki. Największym grzechem dla niego jest zupka chińska spożyta na stojąco przy użyciu niedomytej łyżki. Jedząc śniadanie myśli o obiedzie, koduje sobie idealny obraz podania i przyrządzenia potrawy, a jeśli coś nie pójdzie po jego myśli, wszczyna afery na pół restauracji, obwinia kelnerkę za to, że już nie może winić Tuska i z krzykiem rozwścieczonej kobieciny z targu, opuszcza restaurację. Co robisz Ty? Opcja zapadnięcia pod ziemię nie istnieje.

A ja taka niepomalowana

Tu nieco mniej generalizowania, chodzi bowiem o kobiety. Typ podróżniczki, który ma oddzielną walizkę na kosmetyki, przyrządy do stylizacji, pielęgnacji, ochrony włosów, skóry i paznokci. „Skąd mogę wiedzieć, jak moje włosy zareagują na słoną wodę morską? Jeśli się wysuszą, muszę mieć odżywkę do włosów suchych. Co jeśli zmienią kolor pod wpływem słońca? Wtedy bez odżywki do włosów malowanych ani rusz. Baza pod podkład, korektor, puder, bronzer, róż, zalotka, konturówka, eyeliner, bo jak ja będę wyglądała na foteczkach z podróży? Nie mogę zapomnieć o dzióbku i seksownym oblizaniu warg w trakcie robienia zdjęcia. A no i pumeks do tego”.

Fotograf czy fotogapa

DSC_9832

Wydał 7 tysięcy złotych na lustrzankę, którą przechowuje w wielkim etui, w którym ja z łatwości zmieściłabym 8 puszek piwa i dwa dorodne kurczaki. Natomiast on ma do tego jeszcze 3 obiektywy, 2 statywy i zero umiejętności. Rozumiemy, od czasu do czasu musi po prostu pokazać się gdzieś ze swoim sprzętem. Powiedz mu, żeby się nie martwił. Przecież my nie wygadamy się, że cyka focie w trybie automatycznym i nie wie co to ISO. Z takim towarzyszem podróży pozostaje Ci jedynie słuchanie narzekań na wagę aparatu, podziwianie wygibasów prawie profesjonalnego fotografa, ignorowanie jego wskazówek rodem z kafeterii co do tego, jak fotografować mosty i budynki oraz nadzieja, że chociaż jedno z 9380248 zdjęć będzie OK.

Bez sensu, wygooglujmy to

Czyli maruda i leń w jednym. Osoba, która podróżuje z każdego innego powodu, tylko nie z tego jedynego i słusznego – dla siebie. Być może uległa modzie, wpływowi blokowiska, poddała się wibracjom jakiejś piosenki i ruszyła na podbój Paryża. „Tylko z tego hostelu tak daleko do wieży Eiffla. Po co my tu w ogóle przyjechaliśmy? Jest drogo, zimno, nie rozumiem, co do mnie mówią, a poza tym to każdy widział Wieżę Eiffla. Możemy przebukować bilety na dziś”?

A jest tam wifi?

„Jak nie ma, to czekaj, bo muszę odpisać koleżance na link z obrazkiem z kwejka. Haha, zobacz jaki śmieszny. Potem założyć nową grupą rodzinną i ustalić co, kto gotuje na Boże Narodzenie, bo ciocia Bogusia z Frombroka zawsze stara się wymigać. Nakarmić świnie i kozy w FarmVille no i wiesz… ogólnie ogarnąć fejsa”. Takie facebookowe zwierzę gotowe jest przeoczyć wszystkie spadające gwiazdy wszechświata i nie rozpoznać głosu Kurta Cobaina, śpiewającego na żywo w Opolu. Tylko on i jego ekran. Oczywiście wrzucanie zdjęć z podróży jest jak najbardziej mile widziane, bo przecież doskonale wiemy, że nie ma nic lepszego od denerwowania znajomych swoimi zdjęciami w stroju kąpielowym na początku stycznia.

Kolekcjoner „dupeczek”

DSC_6888

Swoje wyjazdy opiera głównie na poznawaniu atutów lokalnej płci przeciwnej. Wodzi wzrokiem za każdym nieco atrakcyjniejszym przedstawicielem lokalnej społeczności przed 40 rokiem życia. Najważniejszym wydarzeniem jest wieczorne wyjście do klubu i danie sobie szansy na wymianę numeru z Norwegiem, pocałunek z Chinką, szybki numerek z Argentyńczykiem lub odważniejsze, międzynarodowe kombinacje. To oczywiście piękne, że taki typ podróżnika stara zasymilować się z otoczeniem, o ile nie zapomina, by jutro wyspowiadać się z grzechów nocy poprzedniej w zabytkowym Kościele na malowniczym wzgórzu, który jest numerem 1 w Waszych wspólnych podróżniczych planach.

Pogromca chrypki

Człowiek, przy którym doznasz ciszy tylko podczas snu. Gdy włącza tryb „mówienie” nad ranem, nie wyłącza go przez cały dzień, zasypując Cię opowieściami z dzieciństwa, problemami wieku dojrzewania, rodzinnymi anegdotami, historią choroby swojej babci, problemami z wiarą i radością wynikającą z okocenia się kotki Pusi. Na miłość boską! Rozmawianie jest super, słuchanie jeszcze lepsze, ale przebywanie z drugą osobą w ciszy też potrafi być cudowne. Nie musisz ciągle nawijać, nikt też nie mówił, że trzeba nieustannie zabawiać drugą osobę wibracjami swoich strun głosowych. Pozwól temu drugiemu człowiekowi usłyszeć jedynie głos Scotta McKenzie, który brzmi w jej głowie gdy przechadza się ulicami San Francisco.

25 latek o mentalności mojej babci

DSC_6857

„Chcesz skręcić w tę ciemną ulicę? A co jeśli to jakaś niebezpieczna dzielnica? Pływaj tam, gdzie masz grunt. Uważaj, ten nóż jest ostry. Czy aby na pewno spojrzałaś w lusterko, zmieniając pas? Nie chodźmy tyle, bo porobią nam się odciski na stopach. Spada ciśnienie, chcesz wziąć ibuprom, bo pewnie zaraz będzie Cię głowa bolała”. I tak przy każdej okazji. To jedno z milszych uczuć wiedzieć, że ktoś się o Ciebie troszczy, ale chyba nie ma nic bardziej denerwującego, gdy druga osoba zakłada, że mózg rośnie dopiero kilka lat po pojawieniu się zębów mądrości. W podróży z taką osobą największym szaleństwem, na jakie będziesz mógł sobie pozwolić, to zamówienie trzech gałek lodów, zamiast dwóch. „Ale uważaj. Wiesz ile to ma kalorii?”

Znacie jakieś inne typy towarzyszy podróży? Czy zdarzyło Wam się dzielić wyprawę z jednym z wyżej wymienionych? Pomimo, że tekst został stworzony z przymrużeniem oka i towarzysze podróży zostali przedstawieni w karykaturalny sposób, to wszyscy wiemy, jakie prawdziwe problemy możemy spotkać np. gdy podróżujemy z kimś o zbyt dużym zainteresowaniu do romansów z lokalnymi. Jak łatwo o sprzeczkę, gdy nasz towarzysz przemawia do nas niczym audiobook lub poprawia i upomina nas na każdym kroku.

Życzę Wam powodzenia w każdej podróży, z każdym typem podróżnika oraz finalnie znalezienia swojego idealnego kompana, z którym żadna eskapada nie będzie niemożliwa. A najgorszym momentem wyprawy będzie ten, w którym nastanie czas powrotu do rzeczywistości.

Aneta Ruszczyńska

Aneta Ruszczyńska

Zawsze służy dobrą radą i potrafi rozbawić każdego do łez. Choć jej sercu bliższa jest Europa Wschodnia, a podróżując po Ukrainie czuła się jak w domu, to od 1,5 roku mieszka w USA - obecnie w Nowym Jorku. Korzystając z tego nie marnuje żadnej okazji, by poznawać Stany kawałek po kawałku. Na stronie więc przybliży nam życie za Oceanem i pochwali się tym, co udało jej się do tej pory zwiedzić.
Aneta Ruszczyńska
OBSERWUJ NAS Facebookinstagram
UDOSTĘPNIJ Facebooktwittergoogle_plus
  • I dlatego podczas każdej podróży doceniam drogę w pojedynkę. Nikt mi nie gada, nikt mnie nie goni. Mogę przysiąść, gdzie mi się podoba. Pędzić 18h po mieście czy szlaku, bo akurat mam na to ochotę. Nie jeść cały dzień albo jeść całą noc. Zmienić plany, szukać bądź nie szukać. A jak mi się znudzi to przez dzień, dwa czy trzy pojeździć w czyimś towarzystwie. Polecam :)

    • grafika

      W podróży jak w życiu, są plusy bycia singlem ale dobrze też być w związku:) Po napisaniu tego tekstu dużo myślałam i jednak najwięcej pozytywów jestem w stanie wymienić przy podróżach z drugą osobą. Lubię ludzi i chyba nigdy nie zaliczałam się do samotników. A pójście na kompromis to też nie taka trudna sztuka. Mój pierwszy samotny wyjazd wcale nie przyniósł mi tyle radości ile oczekiwałam i choć zarzekałam się, że więcej tego nie zrobię to drugi był już znacznie lepszy./ Aneta

    • W podróży, jak w życiu, są plusy bycia singlem, ale dobrze też być w związku:) Po napisaniu tego tekstu dużo myślałam i jednak najwięcej pozytywów jestem w stanie wymienić przy podróżach z drugą osobą. Lubię ludzi i chyba nigdy nie zaliczałam się do samotników. A pójście na kompromis to też nie taka trudna sztuka. Mój pierwszy samotny wyjazd wcale nie przyniósł mi tyle radości, ile oczekiwałam i choć zarzekałam się, że więcej tego nie zrobię, to drugi był już znacznie lepszy./ Aneta

  • Ja bym dodała typ obojętny. Obojętnie gdzie jedziemy,co widzimy,co jemy i co robimy. Nic go nie wzrusza. Na najbardziej wykwintne potrawy reakcja typu – nooo,to takie podobne w sumie do kurczaka. Widok zapierający dech w piersi ,a nasz towarzysz patrzy się w komórkę i wysyła smsa. Po powrocie z podróży wraca do swoich codziennych zajęć zapominając zupełnie o tym ,że gdzieś był. Tak – taki typ istnieje,znam osobiście taką osobę :D i nikomu nie życzyłabym takiego towarzystwa w podróży – to juz wole tych nadgorliwych,planujących itp :) Pozdrawiam

    • Cenna uwaga! Oj nie chcielibyśmy pojechać na wyjazd z człowiekiem „wszystko mi obojętne”. Tacy ludzie nie powinni podróżować w grupie, żeby nie psuć wyjazdu innym :)