35 dowodów na to, że mieszkałeś w Kopenhadze

Kopenhaga jest europejską stolicą, która nie tylko gości Polaków, którzy decydują się tu spędzić weekend, ale w wielu przypadkach staje się ich domem na trochę dłużej niż dwa dni. Dziś odkrywamy przed Wami 35 dowodów na to, że należysz do tej drugiej grupy i mieszkałeś w Kopenhadze.

  1. Twoja niechęć do języka niemieckiego umarła razem z poczuciem, że to najbrzydszy, najwulgarniejszy język na świecie. I razem z wsłuchiwaniem się w rozmowy Duńczyków.
  2. Wiesz, że umycie całej łazienki podczas załatwiania potrzeby fizjologicznej jest niczym niemożliwym. Już nigdy nie nazwiesz żadnej łazienki „małą”, gdy jest nieco większa od Twojej szafy i można zrobić w niej pełny krok do przodu.
  3. Potrafisz wskazać na swoim ciele miejsca, w których przycięły Cię drzwi kopenhaskiego metra. Tęsknisz za bezosobowymi wagonikami metra, ale ciągle pamiętasz walkę z drzwiami, które zamykały się, nie zważając na pasażerów, próbujących wskoczyć do środka.
  4. Jedząc zwykłą kanapkę, nazywasz ją smørrebrød.
  5. Polubiłeś lukrecje. W każdej postaci, nawet herbata o smaku lukrecji zaczęła Ci smakować.
  6. Masz w swojej szafie sukienkę Moss, na ramieniu torbę Day, w uszach kolczyk Pilgrim, a na plecach plecak Fjällräven.
  7. Przestałeś przeliczać, ile złotówek wydajesz na zakupy spożywcze. Chleb za 10 złotych czy piwo w pubie za 30, nie robią na Tobie zbytniego wrażenia.
  8. Ile płacisz za swoją sieciówkę? 100 zł? Ja płacę 500.

  9. Nauczyłeś się, że zanim wejdziesz do pociągu czy metra, miło jest wypuścić tych, którzy wysiadają. Stoisz potulnie z boku i czekasz przed drzwiami do ostatniego pasażera.
  10. Pobiłeś rekord w powrocie po imprezie rowerem w stanie upojenia alkoholowego. Nauczyłaś się też pedałować w szpilkach i imprezowych sukienkach.
  11. Umiesz zamówić po duńsku deser Rødgrød med fløde. OK, nie oszukujmy się – dalej nie potrafisz tego wymówić.
  12. Przestałaś używać lakieru do włosów, ponieważ nawet super strong Taft na każdą pogodę przegrywa z duńskim wiatrem.
  13. Doceniasz dni, w których słońce nie wstaje o 9 i nie zachodzi o 15.
  14. Zamiast plasterka wędliny na kanapkę kładziesz plaster czekolady
  15. „Tak” już zawsze będzie brzmiało trochę jak „Dziękuję”
  16. Wysokie podatki? Jeśli nie sięgają 90% Twoich dochodów, to przecież wcale wysokie nie są!
  17. Podświadomie wybierasz skandynawski styl urządzania domu.
  18. Twoim ulubionym piwem na zawsze został Mikkeller.
  19. Widziałeś, jak produkuje się Carlsberga.
  20. Masz w swoim domu przynajmniej jedną rzecz z Royal Copenhagen i traktujesz ją z królewską etykietą.
  21. Monety bez dziurki są jakoś mniej interesujące.
  22. Zdziwisz się, że nie wszyscy i nie wszędzie noszą sportowe buty do absolutnie wszystkiego.
  23. Zatęsknisz za systemem Mobile Pay.
  24. Zdziwisz się, że nie wszędzie da się wynająć samochód wprost z ulicy (Drive Now).
  25. Hans Christian Andersen zaczął znaczyć więcej w Twoim życiu.
  26. „Kryśka” i „pójście na Kryśkę” nie niosą ze sobą żadnego seksualnego podtekstu.
  27. Nie polecasz żadnemu ze swoich znajomych, którzy odwiedzają Cię w Kopenhadze, oglądania Syrenki.
  28. Tęsknisz za faktem, że Twój pracodawca ma obowiązek odkładania Twoich pieniędzy na wakacje (feriepenge).
  29. Sprite, 7UP? Nie. Poproszę Faxe Kondi!

  30. O północy w sylwestra już zawsze chcesz jeść kransekage.
  31. A Gwiazdka zawsze będzie miała posmak ciasteczek pebernødder.
  32. Zdziwi Cię, że w okolicach Gwiazdki, w innych krajach puszki piwa nie mają swoich unikalnych, świątecznych edycji.
  33. Stwierdzisz, że 15 st. na termometrze, to idealna pogoda na szorty i T-shirt.
  34. Algida? Przecież to Frisko.

  35. Gdy dopada Cię głód w innych miastach, podświadomie szukasz pølsevogn, by zjeść pysznego hot doga.

Macie znajomych , którzy tu mieszkali i jesteście w stanie rozpoznać u nich któryś z wymienionych syndromów kopenhaskich? A może sami mieszkaliście w mieście Małej Syrenki i dopisalibyście coś do tej listy?

Aneta Ruszczyńska

Aneta Ruszczyńska

Zawsze służy dobrą radą i potrafi rozbawić każdego do łez. Choć jej sercu bliższa jest Europa Wschodnia, a podróżując po Ukrainie czuła się jak w domu, to od 1,5 roku mieszka w USA - obecnie w Nowym Jorku. Korzystając z tego nie marnuje żadnej okazji, by poznawać Stany kawałek po kawałku. Na stronie więc przybliży nam życie za Oceanem i pochwali się tym, co udało jej się do tej pory zwiedzić.
Aneta Ruszczyńska
OBSERWUJ NAS Facebookinstagram
UDOSTĘPNIJ Facebooktwittergoogle_plus
  • Barbara Drabik Espersen

    Ciekawy wpis, mieszkam w Danii 20 lat, kocham ten kraj i dunczykow.

    • Cieszę się, że wpis się podoba! :) Niedługo znowu ruszam w kierunku Danii na dłużej

  • Monika

    Moje wymarzone miasto :) Bardzo fajny wpis, uśmiałam się ;)