Covent Garden – jedna z ciekawszych dzielnic Londynu

Już sam tytuł może budzić wyrazy sprzeciwu. Bo na jakiej podstawie stwierdzam, że Covent to jedna z ciekawszych dzielnic, których w Londynie jest tak wiele? A każda z nich bez wątpienia kryje w sobie coś wyjątkowego. Oczywiście zgadzam się – Londyn to magiczne miasto i w każdej z jego części odkryjemy coś szczególnego. Spacerując londyńskimi ulicami ciągle coś mnie zaskakuje, czuje się, jakbym za każdym razem będąc w tym mieście, odkrywała je na nowo. Odwiedzenie nowego miejsca, to zarazem wypracowanie nowego spojrzenia na Londyn.

O Covent Garden mówi się, że to dzielnica artystów. Chyba nie ma tam dnia, w którym nie rozbrzmiewa muzyka grana przez ulicznych grajków. Nie ominą Was też widowiska i przedstawienia na placu między targowiskiem, a St Paul’s Church. Miejsce to oficjalnie znane jest jako pole dla ulicznych rozrywek. To tutaj odbywają się także przesłuchania mające wyłonić obsadę do spektakli, odgrywanych tam prawie codziennie.

Covent Garden ma w sobie coś niezwykłego. Wybraliśmy się tam drugiego dnia naszego pobytu przed południem i spacerowaliśmy bez większego ładu i składu. Dzięki temu mogliśmy poczuć wyjątkowy klimat panujący w tym miejscu. Bez wątpienia to skupisko okolicznych artystów, ekskluzywnych butików, instytucji kulturalnych, lokalnych targowisk i klimatycznych restauracyjek. To miejsce uwielbiane tak samo przez Londyńczyków, jak i przyjezdnych.

Wysiedliśmy na stacji metra Covent Garden i po chwili zastanowienia, stwierdziliśmy, że idziemy w dół Jame’s Street.

DSC_4876

Witamy na Covent Garden

DSC_4877

Wyjście z metra na Jame’s Street

Na poprzecznej ulic w oddali było widać Freemasons Hall, czyli zachowany w stylu art deco budynek Loży Masońskiej. Mieści się w nim biblioteka oraz muzeum wolnomularzy. Można tam zobaczyć pamiątki po znanych członkach, zbiory ceramiki, szkła, sreber – a wszystko zdobione tajemniczymi symbolami.

DSC_4875

Freemasons Hall zachowany w stylu art deco

Na samej Jame’s Street mieści się dużo knajpek i butików. Co ciekawe w tej dzielnicy zobaczyliśmy o wiele więcej rodowitych Anglików, a mniej przedstawicieli innych kultur.

DSC_4881

Jame’s Street

 Idąc w dół ulicy dojdziecie do placu, a Waszym oczom ukaże się boczne wejście do znanego Covent Garden Market.

Boczne wejście do Covent Garden Market

Boczne wejście do Covent Garden Market

My jednak nie weszliśmy od razu do hali targowej, a skręciliśmy w prawo, by dojść do głównego placu między targowiskiem a St Paul’s Church.

DSC_4897

Wchodzimy na główny plac

St Paul's Church w pełnej okazałości

St Paul’s Church w pełnej okazałości

St.Paul’s Church, wybudowany został w 1633 r. i bardziej znany jest jako Actors’ Church (ze względu na silne związki ze sztuką teatralną, o których wspomniałam na początku wpisu).

Zbliżenie na wejście do kościoła

Zbliżenie na wejście do kościoła

I tu nasze drogi się rozeszły – Mati poszedł mierzyć okulary, a ja z aparatem w ręku udałam się na mały spacer po okolicy Covent Garden Market, czyli pięknie zachowanej hali targowej. Teraz przemieniła się w małe centrum handlowe, pełne sklepików z wyrobami rękodzielniczymi, ale także turystycznymi pamiątkami. Na niższym poziomie można zasiąść w jednej z kilku kawiarenek.

Jako, że w Londynie byliśmy tydzień przed walentynkami, to co jakiś czas natrafialiśmy na miłosne symbole.

Aktualna atrakcja - możliwość przypięcia kłódki na metalowym napisie LOVE

Aktualna atrakcja – możliwość przypięcia kłódki na metalowym napisie LOVE

Metalowy napis LOVE przed głównym wejściem

Metalowy napis LOVE przed głównym wejściem

Sesja zdjęciowa z różowym balonem :D

Ile radości może dać sesja zdjęciowa z różowym balonem :D

Najpierw weszłam do bocznego pasażu – tuż naprzeciwko St Paul’s Church.

Wejście do bocznego pasażu

Wejście do bocznego pasażu Central Avenue

Pasaż Central Avenue

Pasaż Central Avenue

Widok na pasaż od środka

Widok na pasaż od środka

Urocze sklepiki

Urocze sklepiki

Nawet szyldy były ujednolicone i świetnie pasowały do ogólnego klimatu

Nawet szyldy były ujednolicone i świetnie pasowały do ogólnego klimatu

 Potem już razem udaliśmy się do głównej hali – Apple Market.

Wejście do głównego holu

Wejście do głównego holu Apple Market

Hala od środka

Hala od środka

W dole znajduje się kilka kawiarenek

W dole znajduje się kilka kawiarenek

Jeszcze jeden rzut oka na metalową konstrukcję

Jeszcze jeden rzut oka na metalową konstrukcję

W samej hali naszą uwagę zwróciła jedna burgerownia. Z żalem serca patrzyliśmy na pysznie wyglądające hamburgery odbierane w okienku. Niestety sami byliśmy dopiero co po śniadaniu, więc na zjedzenie tak dużej porcji nie było szans. Ale zawsze to jakiś powód, by jeszcze kiedyś wrócić w to miejsce!

DSC_4914

Tabliczki przy wspomnianej burgerowni – w jednym okienku się zamawia, w drugim odbiera hamnurgera :)

Po przejściu Apple Market, wyszliśmy z drugiej strony targowiska i naszym oczom ukazało się London Transport Museum.

London Transport Museum

London Transport Museum

Jego zbiory prezentują miejską komunikację już od XIX wieku aż po najśmielsze wizje przyszłości. Zobaczycie tam tramwaje konne, dowiecie się czegoś więcej o pierwszej londyńskiej kolei i najstarszym na świecie metrze. Bez problemu przeniesiecie się do przeszłości – wsiadając do pociągu z dawnych lat. Zwiedzicie też od środka stare piętrowe autobusy.

Jednak stare eksponaty to nie wszystko. W muzeum możecie także dowiedzieć się całej masy historycznych ciekawostek. Choćby tego, jak wykorzystywano sieć metra podczas II wojny światowej. To także typowo techniczne informacje dotyczące budowy tuneli metra, czy rozładowywania korków.

DSC_4922

I zbliżenie na wejście

Tuż obok znajduje się Jubilee Market, gdzie główne miejsce na straganach zajmują antyki, rękodzieła i biżuteria.

Jeszcze przystanek na małą ściągawkę po okolicy

Jeszcze przystanek na małą ściągawkę po okolicy

Wejście do Jubilee Market

Wejście do Jubilee Market Hall

Jedno ze stoisk na Jubilee Market

Jedno ze stoisk na Jubilee Market

Gdy już obeszliśmy rynek, przechadzaliśmy się jeszcze trochę między uliczkami, mając jednocześnie na uwadze, by kierować się w stronę Charing Cross Road.

Ostatni rzut oka na Covent Garden Market

Ostatni rzut oka na Covent Garden Market

Jedna z uliczek odchodzących od placu

Jedna z uliczek odchodzących od placu

Staraliśmy się iść w stronę Charing Cross

Staraliśmy się iść w stronę Charing Cross Road

Po drodze natrafialiśmy na takie zakamarki

Po drodze natrafialiśmy na takie zakamarki

I takie uliczki

I takie przejścia

Typowo angielska uliczka

Typowo angielska uliczka

Przemierzając wąskie uliczki, wyszliśmy na Charing Cross Road, a stamtąd już tylko kawałek do Oxford Street. A dokładnie jakieś 10 minut na pieszo do stacji metra Tothenham Court, na której spotkaliśmy się z licealną znajomą i ruszyliśmy na podbój innych części miasta.

Doszliśmy do Charing Cross Road

Doszliśmy do Charing Cross Road

Kierowaliśmy się w stronę Oxford Street

Kierowaliśmy się w stronę Oxford Street, ciągle mijając stylowe puby

Jeszcze kilka ujęć z drogi przez Charing Cross Road

Jeszcze kilka ujęć z drogi przez Charing Cross Road

Jeden z wielu teatrów

Jeden z wielu teatrów w okolicy

I jeszcze zbliżenie na londyńskie taksówki

I jeszcze zbliżenie na londyńskie taksówki

Tak właśnie minęło nam sobotnie przedpołudnie drugiego dnia naszego pobytu w Londynie. Niestety nie było zbyt słonecznie, ale mam nadzieję, że zdjęcia choć trochę oddadzą klimat panujący w Covent Garden. Ja jestem zachwycona – na pewno jeszcze nie raz tam wrócę, podczas kolejnych wyjazdów do Londynu. 

Co myślicie o Covent – podoba Wam się? Jakie inne perełki możecie polecić w tym mieście?

Agata Stachowska

Agata Stachowska

Pasjonatka podróży i dobrego jedzenia. Choć sercem bardziej na zachodzie, to w wyprawach zawsze towarzyszy jej radziecki cud fotografii. Uważa, że dane miejsce i kulturę warto poznać od strony kulinarnej - w końcu przez żołądek do serca.
Agata Stachowska
OBSERWUJ NAS Facebookinstagram
UDOSTĘPNIJ Facebooktwittergoogle_plus