Erasmus w Turcji – wyjazdy studenckie

Mówią, że Erasmus to najlepszy czas dla studenta, który można przeznaczyć na zwiedzanie. Jak w każdym stwierdzeniu tak i w tym znajdziemy ziarenko prawdy. Moja turecka, erasmusowa przygoda rozpoczęła się na samym południu Turcji, w Mersin. Typowo tureckie miasto, charakterystyczne zabudowania, palmy przy każdej ulicy i jeden mały problem – jak porozumieć się z tubylcami skoro nie znają oni żadnego języka obcego. Do samego Mersin z Polski trzeba pokonać dość długą drogę z licznymi przesiadkami. Niemożliwy jest lot bezpośredni, ponieważ… najbliższe lotnisko jest w Adanie, oddalonej o ok. 2 godziny drogi autobusem od Mersin.

Typowo podana turecka herbata

Typowo podana turecka herbata

Przyzwyczajony do europejskich standardów przeżyłem na miejscu całkowity szok. Dosłownie wszystko odbywa się inaczej, zaczynając od korzystania z usług komunikacji miejskiej (która tak naprawdę nie istnieje, ale trudno o inne określenie), a skończywszy na relacjach z innymi osobami. Pierwszy szok komunikacyjny – co z rozkładami jazdy, biletami? Odpowiedź mojego buddyego: nie ma. Chwila zastanowienia, prośba o wytłumaczenie całej procedury. Niby wszystko banalne, a jednak potrzeba czasu do przyzwyczajenia się. Wsiadasz gdzie chcesz, wysiadasz w miejscu wskazanym kierowcy, nie interesują cię przystanki, właściwie jak wyjdziesz na ulicę to w ciągu kilku minut możesz zatrzymać kilka interesujących cię autobusów, płacisz stałą stawkę za każdy kurs autobusowy. W teorii – świetnie, człowiek nie jest w stanie się pogubić. Nic bardziej mylnego.

Do tego pierwszego szoku w zetknięciu się z miejscową kulturą dochodzi jeszcze różnica temperatur. Nie jest to łatwa sprawa. Szczególnie, gdy wylatuje się z 8 stopni powyżej zera a ląduje po godzinie 3 w nocy w temperaturze bliskiej 30 stopni. Cała nasza polska grupa erasmusowa miała z tym największy problem. Dopiero po około dwóch tygodniach przyzwyczailiśmy się do warunków klimatycznych.

A oto krótka fotorelacja z mojego pięciomiesięcznego pobytu w Turcji:

Centrum Mersin jest miejscem licznych spotkań, zabaw i spędzenia wolnego czasu w świetnym towarzystwie. Mimo że miasto leży nad Morzem Śródziemnym, to warunki wybrzeża nie sprzyjają plażowaniu.

Centrum Mersin

Centrum Mersin

Centrum Mersin

Centrum Mersin

Magiczne miejsca w Mersin można odkryć również przebywając na głównym kampusie (Çiftlikköy Kampusu). Małe kawiarenki to doskonałe miejsce do oczekiwania między zajęciami, zrelaksowania się, a przy okazji spróbowania tradycyjnych tureckich dań.

03

Główny Kampus

Pierwszym moim erasmusowym celem podróży było Taşucu. Miejsce, które na całym południu Turcji słynie z jednych z najlepszych miejsc rekreacyjnych oraz najlepiej przygotowywanych dań rybnych. Po drodze do Taşucu odwiedziłem starożytne ruiny w Kızkalesi. Miejsce to postanowiłem odwiedzić ponownie, ale z nieco innych powodów, o czym będzie nieco później. W Taşucu spędziłem w sumie 2 dni. Czas ten wykorzystałem w sposób w pełni rekreacyjny. W końcu to miejsce wypoczynkowe.

Taşucu

Taşucu

Taşucu

Taşucu

Taşucu

Taşucu

Taşucu

Taşucu

Moim kolejnym punktem na mapie Turcji był właśnie powrót do Kızkalesi z dwóch podstawowych powodów. Pierwszy, czyli najbliższa plaża, która nadaje się do wypoczynku. Drugi to oczywiście odwiedzenie najpopularniejszego w tym regionie miejsca, czyli owianego legendą zamku Kızkalesi.

Kızkalesi

Kızkalesi

Kızkalesi

Kızkalesi

Kızkalesi

Kızkalesi

Kızkalesi

Kızkalesi

Nadszedł czas muzułmańskiego święta Kurban Bayramı. Z racji tego, że na uczelni miałem cały tydzień wolnego, pojawiła się jedna z nielicznych okazji do wyruszenia na wycieczkę, którą zorganizowaliśmy w grupie polsko-włoskiej. Postanowiliśmy udać się do samego centrum Turcji – do Göreme, które w Polsce szerzej jest znane jako Kapadocja. To miejsce polecili nam Turcy jako jedno z ciekawszych w kraju. Na szczęście zaufaliśmy im. Miejsce to jest znane z codziennych lotów balonem oferowanych turystom. Dla naszej polskiej 3-osobowej grupy największym zaskoczeniem było spotkać Turków, z biegłą znajomością języka polskiego. Po kilku godzinach spotkaliśmy wrocławską grupę turystów, a przy okazji na stoiskach z pamiątkami przewodniki po Kapadocji w pięciu językach. W tym oczywiście po polsku. Odhaczyliśmy na naszej mapie kolejne ciekawe miejsce, do którego z pewnością chciałoby się wrócić.

Göreme

Göreme

Göreme

Göreme

Göreme

Göreme

Göreme

Göreme

Göreme

Göreme

Göreme

Göreme

Göreme

Göreme

Göreme

Göreme

Turcja to niezwykle różnorodny kraj. Z mojej erasmusowej grupy 12-osobowej tylko jedna osoba postanowiła zwiedzić również wschodnią jej część. Część, którą odradzali nam sami mieszkańcy tego kraju, choć z pewnością także posiada swoje uroki.Ja w trakcie swojego prawie pięciomiesięcznego pobytu zwiedziłem tyle miejsc, na ile pozwolił mi czas i rozkład zajęć w tygodniu. Z pewnością chciałbym jeszcze do Turcji wrócić, by odkryć te miejsca, których nie odwiedziłem podczas erasmusa.

A Wy, byliście w Turcji i możecie polecić miejsca, które szczególnie Was zachwyciły?

Autor: Karol Wiśniewski

OBSERWUJ NAS Facebookinstagram
UDOSTĘPNIJ Facebooktwittergoogle_plus