IL NATALE, CZYLI ŚWIĘTA PO WŁOSKU

Chyba nie będzie to zbyt odkrywcze, jeśli zacznę od tego, że we Włoszech nie ma Świąt bez jedzenia? Święta są dobrym pretekstem, żeby się spotkać i najeść,  można by rzec „dzień jak co dzień”, z tą różnicą, że potrawy są jeszcze bardziej wyszukane. Wiadomo, w Polsce jedzenie to też podstawa, nikt nie ma co do tego wątpliwości, z tym, że u nas Boże Narodzenie to również tradycje.  Dodatkowy talerz dla niespodziewanego gościa, sianko pod obrusem, rybie łuski w portfelu  no i oczywiście „Kevin sam w domu” (!) czego we Włoszech możemy szukać na próżno.

navona

Świąteczny jarmark na rzymskim Placu Navona

karuzela… i świąteczna karuzela!

vittoriano… i przepiękne choinki!

Spędzając kilka razy Święta we Włoszech, strasznie zdziwił mnie fakt, że z biegiem czasu zatracają się tradycje, które są takie piękne i powinny być takie ważne. We włoskich domach nie śpiewa się kolęd, nie łamie się opłatkiem, na stole nie gości dwanaście potraw. Za to w każdym domu, na każdym rynku, w każdym kościele czy sklepie możemy podziwiać przepiękne, małe i duże, ręcznie robione szopki.

szopkaJedna z najpiękniejszych szopek jaką kiedykolwiek widziałam

plac sw piotra                                Z oddali widać Plac Św. Piotra, a na nim jeszcze zasłonięta szopka

Okej szopki… i co dalej? Od kilku minut siedzę i myślę, co zrobić faktem, że skoro już na wstępie wymieniłam czego nie ma, warto napisać o czymś, co jest. Najgorsze jest to, że nic nie przychodzi mi do głowy! Dlatego chyba wrócę do tego, co najważniejsze, czyli do jedzenia!

cozzeŚwiąteczne cozze

ryba piła                                  Co prawda to nie to samo co karp, ale ryba piła też jest niczego sobie!

W Wigilię Bożego Narodzenia, tak jak u nas, Włosi przestrzegają ścisłego postu, a na stołach tego dnia goszczą ryby i owoce morza we wszelakiej postaci. Mimo to wielu Włochów nie przywiązuje szczególnej uwagi do kolacji wigilijnej, jest to po prostu kolacja nieco bardziej uroczysta niż zawsze. Spora część decyduje się na jeszcze większą wygodę i po prostu wybiera się do restauracji. Po kolacji wiele osób idzie na pasterkę, ale prawdziwe tłumy skupiają się około godziny 19.00 na Placu Świętego Piotra, gdzie następuje uroczyste odsłonięcie szopki (zwyczaj ten został zapoczątkowany przez Jana Pawła II w 1982 roku).

tombolaNie ma świąt bez gry w tombolę (coś jak nasze bingo)

Włosi w najbardziej uroczysty sposób obchodzą Pierwszy Dzień Świąt. Całe rodziny spotykają się podczas wystawnych obiadów, które przeważnie trwają aż do kolacji. Na stole króluje baranina, jagnięcina, szynki, makarony. Reszta potraw zależy od regionu, co region, to obyczaj. Tego dnia bliscy obdarowują się również prezentami – co to za prezent, który nie jest otwarty wraz z pierwszą gwiazdką!?

aniołekChociaż Włosi tradycje mają kiepskie, za to ozdoby przepiękne!

Najpopularniejszym deserem jest typowe i znane na całym świecie włoskie ciasto – panettone z bakaliami i posypane cukrem pudrem pandoro z dodatkiem czekolady i likieru. Przed świętami we Włoszech sprzedaje się kilkadziesiąt milionów tych świątecznych ciast, przybierających rozmaite kształty, od wysokich bab po gwiazdy i inne oryginalne figury. Opakowane są w kolorowych, bogato zdobionych pudłach. To również typowy prezent, jaki dostają Włosi od swych pracodawców przed Bożym Narodzeniem.

 panettone

                                    https://bellasardinija.files.wordpress.com/2012/12/panettone.jpg

26 grudnia, czyli drugi dzień świąt, to dalszy ciąg rodzinnych spotkań i jedzenia. Zwany potocznie Dniem Świętego Stefana jest, tak jak u nas, czasem relaksu i odpoczynku, podczas którego całe rodziny jednoczą się na przykład podczas wspólnej gry w karty. Jednego wieczoru udało mi się zgarnąć 9 euro! :D

befanaMini czarownice na miotłach przynoszące prezenty

Dla dzieci święta trwają aż do 6 stycznia – to wtedy obchodzone są tu Mikołajki. Z tą różnicą, że do włoskich dzieci nie przychodzi Mikołaj ani Gwiazdor, a Czarownica na miotle (Befana), która dobrym dzieciom przynosi prezenty i słodycze, a tym niegrzecznym czarny węgiel (oczywiście węgiel też nadaje się do jedzenia).

Po dwóch latach włoskich świąt, w tym roku spędzam ten wyjątkowy czas w Polsce. Chyba za bardzo stęskniłam się za karpiem i Kevinem i tymi ogromnymi kolejkami w sklepach, które przerażają mnie już od miesiąca!

Autor: Aleksandra Gimbut

OBSERWUJ NAS Facebookinstagram
UDOSTĘPNIJ Facebooktwittergoogle_plus