Jak powstały favele w Rio de Janeiro?

O favelach wspominałam już we wcześniejszych wpisach i przy okazji poprzednich opowiadań. Poza tym często można usłyszeć o nich w telewizji czy przeczytać w prasie, więc niektórzy z Was na pewno wiedzą, czym jest favela. Dla wszystkich nowych czytelników i tych średnio zainteresowanych Brazylią krótkie wyjaśnienie, co rzeczywiście kryje się za tym melodyjnie brzmiącym pojęciem.

Najprościej mówiąc, favela to obszar miasta zamieszkiwany przez ubogą ludność. Dla lepszego zrozumienia zjawiska i zobrazowania go, można by użyć określeń slums lub dzielnica nędzy.

favela

zdjęcie: Rafael Caliari

Co dało początek powstaniu tych dzielnic? Jaka jest ich historia i mroczna tajemnica? Jak narkotyki, broń i przemoc przedarły się przez granice faveli?

Przenieśmy się w czasie do XIX w. To właśnie w tym okresie wybuchła wojna pomiędzy Brazylią, a Paragwajem. Władze poszukując żołnierzy, bohaterów gotowych zginąć za kraj lub po porstu mięsa armatniego, wysunęły propozycję do najuboższej części społeczeństwa. Niepisana umowa pomiędzy byłymi niewolnikami, najczęściej afroamerykanami, a władzą opierała się na wielkiej nagrodzie, czekającej na żołnierzy zaraz po ich powrocie z wojny. Mało tego, obiecywano, że jeśli ktoś zginie, to jego rodzina w dalszym ciągu będzie miała prawo do powojennego wynagrodzenia, mieszkania, pieniędzy i lepszego życia.

Uboga część społeczeństwa zaufała więc władzy i wyruszyła na wojnę, a po powrocie udała się do Rio de Janeiro (ówczesnej stolicy Brazylii), by dać rządowi szansę wywiązania się z umowy. Co się jednak okazało?

Właśnie to, czego możesz się domyślać. Rząd nie był chętny do przekazania żadnych grantów. Kazał więc czekać. A żołnierze wraz ze swoimi rodzinami, wielkim poczuciem niedoceniania, utraconym zaufaniem do władzy, bezsilni i zrezygnowani, zaczęli osiedlać się w pobliżu rządowego budynku. Chcieli pozostać jak najbliżej, by każdego dnia na nowo móc przypomnieć o sobie i o przedwojennych zapewnieniach. Nie można zapomnieć, że byli to wyzwoleni niewolnicy, czyli ta warstwa społeczeństwa, którą nikt się nie przejmował i nie traktował jej poważnie. Szczególnie pion decyzyjny kraju. Nie mieli praw i perspektyw. Ich fatalnej już sytuacji z pewnością nie pomogli też biali, atrakcyjniejsi dla pracodawców imigranci z Europy. Dana wcześniej obietnica została przekładana w czasie, by ostatecznie zostać zapomnianą.

Favela da Providência była pierwszą favelą zbudowaną bez większych starań i planów. Sama nazwa „favela” pochodzi od krzaków, które obrastały górę przed osiedleniem. Mieszkańcy zakładali, że prowizoryczne domy mają im służyć przez bardzo krótki czas. Czas, do którego władza wywiąże się ze zobowiązań. Nie tracili nadzieji, że ten dzień kiedyś nadejdzie i wyczekiwali go na wzgórzu w pobliżu najwyższych władz państwowych. Czekali na coś, co nie wydarzyło się do tej pory.

W międzyczasie favela zaczęła się zaludniać i rozrastać. Biedni mieszkańcy zajmowali więc kolejne tereny na pobliskich wzgórzach w trakcie, gdy bogatsza część społeczeństwa rozbudowywała swoje posiadłości u podnóży wzgórz.

Favela

Widok na favelę

Skąd wzięła się broń w faveli?

W czasie dyktatury większość intelektualistów lewicy dzieliła więzienne cele z biedotą. To wtedy miał miejsce proces polegający na mniej lub bardziej uświadomionej edukacji więźniów z faveli. Intelektualiści nauczyli biednych i słabo wykształconych, czym w rzeczywistości jest polityka i wspólnota.

Wychodząc z więzień, wnosili więc do faveli poczucie jedności i świadomość bycia wspólnotą. Poszczególni mieszkańcy favel posiedli wiedzę o organizacji i sprzedaży narkotyków. Pojawiły się walki i rywalizacja pomiędzy favelami. Pojawił się kryminalizm. A w końcu pojawiły się „facção”. Kryminalne organizacje przypominające mafie, powstałe w celu dystrybucji narkotyków, szczególnie z Kolumbii.

Największa i pierwsza z nich to Red Command. W ideologii nawiązująca do komunizmu i tego, czego nauczono ich w więzieniach. Druga, konkurencyjna frakcja to ADA- przyjaciele przyjaciół (Amigos dos Amigos). Starali się oni przejąć miejsca, w których pierwsza, wcześniej wspomniana organizacja już sprzedawała narkotyki. Ponadto starali się zmienić władzę w Red Command, co nigdy im się nie udało. Trzecia organizacja to kolejna forma, która wyewoluowała z Red Command- TCP, czyli Terceiro Comando Puro.

Wojna pomiędzy facçãos toczyła się nieprzerwanie. Broń w favelach pojawiła się więc nie dlatego, by walczyć z policją, a by rywalizować ze sobą nawzajem. Favele obserwując siebie nawzajem, popadły w niekończącą się spiralę kupna broni. Ciągle dążono do tego, by mieć lepszą broń od dwóch pozostałych facçãos. W pewnym momencie organizacje te miały lepsze wyposażenie niż policja.

Policyjna broń starczała jedynie, by wejść do faveli, zrobić bałagan, postraszyć i zabić kilka osób. W latach 2006/2007 miało miejsce kilka operacji policyjnych, które były próbami poradzenia sobie z problemem favel. Podczas jednej z nich facção zestrzeliło policyjny helikopter. Trzeba było podjąć działania, zwalczyć lub raczej zatuszować problem. Zaczęto więc myśleć o pacyfikowacji favel. Sposób przeprowadzania tego typu operacji przez władze był dość brutalny. W październiku 2010r. rząd poprosił armię, by weszła do faveli wraz z czołgami i „zdjęła” ją w 30 min.

Powstała też specjalna agencja policyjna UPP do ochrony rozbrojonych favel. W nich nie ma już narkotyków i broni. Stanowią spokojną część miasta, do której można wejść bez najmniejszych obaw. Jednak ciągle istnieją takie miejsca, gdzie władzę mają szefowie facçãos, a policja przekracza granice faveli raz na jakiś czas, by z wielkiego vana, przez małe okienka z wystającą bronią, przypomnieć o sobie, postraszyć i oddać kilka strzałów.

A czego może szukać turysta w faveli? Odpowiedź znajdziecie w powiązanym artykule, który znajduje się na stronie supermanki.pl.

Aneta Ruszczyńska

Aneta Ruszczyńska

Zawsze służy dobrą radą i potrafi rozbawić każdego do łez. Choć jej sercu bliższa jest Europa Wschodnia, a podróżując po Ukrainie czuła się jak w domu, to od 1,5 roku mieszka w USA - obecnie w Nowym Jorku. Korzystając z tego nie marnuje żadnej okazji, by poznawać Stany kawałek po kawałku. Na stronie więc przybliży nam życie za Oceanem i pochwali się tym, co udało jej się do tej pory zwiedzić.
Aneta Ruszczyńska
OBSERWUJ NAS Facebookinstagram
UDOSTĘPNIJ Facebooktwittergoogle_plus
  • Ola

    Bardzo ciekawe. Nie wiedziałam że tak to się zaczęło..