Krótki pobyt w Amsterdamie – kilka przydatnych informacji

Mogłabym zacząć ten wpis od słów w stylu szkoda, że było zimno, szkoda, że padał co chwilę deszcz i wiatr urywał głowy, jednak nie miałoby to sensu. Bo wcale nie szkoda. Amsterdam i tak mnie zauroczył. Mimo niesprzyjających warunków pogodowych, które wielkim zaskoczeniem nie były – w końcu mieliśmy końcówkę września, miasto to spodobało mi się na tyle, że jeszcze nie raz tam wrócę. Choćby po to, by odwiedzić zabytki według mniej lub bardziej uporządkowanego planu.

Bowiem najczęściej moja pierwsza wizyta w jakimś mieście sprowadza się do spacerów, fotografowania, przechadzek między uliczkami, z postojami na jedzenie i nic więcej. Najpierw muszę poznać miasto, jego klimat, dopiero później będzie czas na zagłębienie się we wszystkie godne odwiedzenia miejsca.

Tak też było i tym razem, dlatego niżej nie przeczytacie o muzeach i zabytkach, a raczej o miejscach, które tworzą jedyny w swoim rodzaju klimat tego miasta. Klimat, który od tej pory kojarzy mi się jedynie z Amsterdamem.

Zacznę jednak od praktycznej informacji, a mianowicie od poszukiwania noclegu.

Nocleg w Amsterdamie

Po Amsterdamie poruszaliśmy się dużą grupą, bo aż w osiem osób. Dlatego też nocleg wyszedł bardzo tanio, jak na po pierwsze Holandię, a po drugie Amsterdam, czyli jedno z najdroższych miast w tym kraju.

Niestety drogie noclegi to odwieczny minus zachodnich stolic. Bo czy będziemy w Berlinie, Paryżu, czy właśnie w Amsterdamie, to nasz portfel uszczupli się w podobnym stopniu.

Hotelu Van Gogh Amsterdam nocleg kosztował ok. 20 euro/os. za noc w pokoju 8 osobowym. Wszystkim wybierającym się do Amsterdamu bardzo polecam ten hotel. Warunki, mimo wieloosobowego pokoju były bardzo przyzwoite. Wszystko było nowe, zadbane, a łazienka w pokoju miała standard rzadko spotykany w tego typu młodzieżowych hotelach. Dodatkowo hotel posiada świetną lokalizację – znajduje się nieopodal Muzeum Narodowego na Museumplein i  napisu I Amsterdam. O darmowym Wi-fi chyba nie muszę wspominać.

http://www.hotelvangogh.nl/

http://www.hotelvangogh.nl/

http://www.hotelvangogh.nl/

http://www.hotelvangogh.nl/

Napis I Amsterdam

Na dziedzińcu Muzeum Narodowego na Museumplein znajduje się wielkoformatowy czerwony napis I Amsterdam. Ostatnio stał on się dość popularnym tłem dla pamiątkowych zdjęć z tego miasta, może więc i Wy będziecie chcieli się tam wybrać.

DSC_9283

DSC_9287

DSC_9320

DSC_9318

DSC_9317

DSC_9291

Kanały

Oprócz spacerów wzdłuż kanałów zdecydowaliśmy się także na rejs barką. Jednak gdybym miała drugi raz wybierać, na pewno bym z niego zrezygnowała.

Większy urok kanały mają podziwiane z lądu- z perspektywy barki nie wyglądają zbyt zachęcająco.

DSC_9368 DSC_9376 DSC_9394 DSC_9269

Rowery i rowerzyści

Oj rowerzyści są dosłownie wszędzie, dlatego radzę mieć się na baczności. Ich ilość w połączeniu z dość dużymi prędkościami, z jakimi się poruszają, mogą stwarzać zagrożenie dla niewprawionych w boju turystów. Rowery można spotkać na każdym kroku, często nawet nieprzypięte – w Polsce nie do pomyślenia, a w Amsterdamie ma rację bytu.

DSC_9276 DSC_9243 DSC_9248 DSC_9242 zwalizka_amst DSC_9380 DSC_9378

Dzielnica czerwonych latarni

Do Dzielnicy Czerwonych Latarni udaliśmy się z czystej ciekawości, by po prostu przejść wzdłuż uliczek i zobaczyć na własne oczy słynne kluby nocne i witryny. Pozwoliło to łatwo uzmysłowić sobie legalność prostytucji w Holandii. Widok prostytutek stojących w oknach i namawiających klientów, by skorzystali z ich usług, zadziwiał.

Niestety w dzielnicy tej obowiązuje zakaz fotografowania, dlatego też nie udało mi się wykonać żadnego zdjęcia. Ale musicie wyobrazić sobie, jak dziwnym widokiem są „prywatne studia”, z przodu całkowicie przeszklone, z siedzącymi lub stojącymi w środku blisko szyby kobietami w samej bieliźnie. W sumie może nie warto generalizować – mężczyzn też można tam spotkać. Gdy tylko do drzwi zapuka klient, w oknach pojawiają się zasłony. A więc od razu wiadomo, które studio jest aktualnie zajęte :D

Coffee shopy

Będąc pierwszy raz w Amsterdamie i wchodząc do coffee shopu można poczuć się nieswojo. Mimo wiedzy, że sprzedaż marihuany w coffe shopach jest dozwolona i może ją nabyć każdy, kto ukończył 18 lat, to aż do finalizacji zakupu można poczuć pewną nutkę niepewności i podstępu. Bo jak to tak, na serio? Może wydawać się to dość śmieszne, ale w porównaniu do polskich warunków, w Amsterdamie potrzebna jest chwila na oswojenie się z myślą, że to się dzieje naprawdę.

Oczywiście do odwiedzenia coffee shopów nikogo nie namawiam, jednak warto wiedzieć, że są one wymieniane, jako jedna z głównych atrakcji miasta.

Dla fanów mody i zakupów

Wszystkim, którzy z wizyty za granicą oprócz wspomnień i licznych zdjęć lubią także przywieźć jakieś pamiątki w postaci zakupów, polecam ulicę Kalverstraat. To kilkukilometrowy deptak, wzdłuż którego znajdują się mniej i bardziej znane sklepy. Zdecydowanie polecam MONKI, który nie występuje w Polsce (należy do sieci sklepów takich, jak H&M czy COS, a w jego ofercie są dość charakterystyczne i alternatywne ubrania i dodatki). Fanki kosmetyków na pewno ucieszy obecność The Body Shop czy Lusha.

Jedzeniowy must eat

Może zabrzmi to banalnie, ale zdecydowanie frytki! Przechadzając się uliczkami Amsterdamu, można natrafić na wiele punktów sprzedających właśnie frytki, czyli tradycyjny specjał kuchni holenderskiej, mający związek z rolniczą przeszłością tego kraju. Najlepsze frytki jedliśmy w budce Manneken Pis. Porcje są naprawdę spore, frytki grube i chrupiące, a oprócz klasycznego ketchupu można wybierać spośród kilku rodzajów sosów przyrządzanych na miejscu. Jedyna co może odstraszać, to kolejka. Punkt, który odwiedziliśmy znajduje się na ulicy Damrak, odchodzącej od Placu Dam (tego przy Pałacu Królewskim w Amsterdamie).

IMG_20130917_141034

Frytki Manneken Pis rozpoznacie po fioletowo-żółtych barwach

http://unlike.net/amsterdam/culture/beurs-van-berlage

http://unlike.net/amsterdam/culture/beurs-van-berlage

Jak poruszać się po mieście

Główne punkty miasta bez problemu odwiedzicie na pieszo. Jeśli natomiast pogoda bardzo nie dopiszę i będziecie musieli przedostać się z jednego końca miasta na drugi, to polecam tramwaj. My właśnie taki sposób na zwiedzanie Amsterdamu wybraliśmy i okazał się on wygodny.

To by było na tyle, czyli sami widzicie, że mój pierwszy pobyt w Amsterdamie był raczej spontaniczny i opierał się głównie na spacerowaniu między uliczkami i kanałami. Podczas następnej wizyty obiecuję, że nie zaniedbam zabytków i przygotuję porządną relację z muzeów – a przynajmniej z jednego – najstarszego na świecie muzeum seksu.

Kto wizytę w Amsterdamie ma już za sobą – co najbardziej zadziwiło Was w tym mieście? Też czuliście lekkie zdziwienie przechodząc wieczorem przez dzielnicę czerwonych świateł, czy wchodząc do coffee shopów?

Agata Stachowska

Agata Stachowska

Pasjonatka podróży i dobrego jedzenia. Choć sercem bardziej na zachodzie, to w wyprawach zawsze towarzyszy jej radziecki cud fotografii. Uważa, że dane miejsce i kulturę warto poznać od strony kulinarnej - w końcu przez żołądek do serca.
Agata Stachowska
OBSERWUJ NAS Facebookinstagram
UDOSTĘPNIJ Facebooktwittergoogle_plus
  • Jeśli to jest zdjęcie z dokładnie Twojego 8-osobowego pokoju w Hotelu Van Gogh, to spałyśmy w tym samym ;)

    • Haha, ale by było :D To przykładowe zdjęcie – nasz pokój był 8-os. i łóżka miały trochę inny układ :p