Odległość Chin od Włoch jeszcze nigdy nie była tak mała…

… jak w Nowym Jorku!

Słoneczne Włochy dzieli od malowniczych Chin tylko kilka kroków i kilku rozpychających się łokciami turystów. Dwa zupełnie inne i odległe kraje stają się zgodnymi, współistniejącymi „przyjaciółmi” dostarczając rozrywki nie tylko nowojorczykom ale i przyjezdnym z całego świata.

Little Italy i Chiantown, bo o tych częściach Manhattanu mowa, pozwalają nie tyko zagiąć czasoprzestrzeń, poprzez możliwość spaceru wzdłuż Włoch w czasie krótszym niż 20 minut, ale też reorganizują geografię i mapę świata. Nowy Jork to miasto niesamowite pod wieloma względami. Wśród wielu powodów, dla których je lubię, jednym z najwyżej plasujących się, jest możliwość spróbowania kuchni z najróżniejszych zakątków świata i namiastka klimatu danego miejsca. To właśnie tutaj moje kubki smakowe rozkochały się m.in. w tajlandzkim Pad Thai, pierwszy raz doświadczyły smaków kuchni etiopskiej oraz przeniosłam się do Brazylii, nie opuszczając USA, podczas Brasil Summerfest.

Ostatnio jednak zdecydowałam się na odrobinę Włoch i Chin z nowojorską nutą. Little Italy w porównaniu do sąsiadującego Chinatown jest dość małe i niepozorne. Odnalazłam informacje, iż to za sprawą ciekawej historii miejsca i sukcesywnie pochłaniającego go Chinatown.

Ponad 100 lat temu włoska dzielnica była znacząco większa, a jej świetność bardziej widoczna. Zwiększona liczba migracji włoskiej w inne rejony miasta nasiliła się szczególnie po II Wojnie Światowej. Wtedy to bowiem wzmógł się napływ Chińczyków, którym ułatwiono procesy imigracyjne, co pozwoliło na ekspansję Chinatown.

Dziś Włoska część Manhattanu to ok. 50 restauracji i kafejek. Otoczone kamienicami, w których pośród niewielu prawdziwych Włochów spotkać można chińskich imigrantów oraz młodych Amerykanów, którzy nie są w stanie pokryć kosztów mieszkania na sąsiadującym SoHo.

W 2000 roku jedynie 1211 mieszkańców z trzech ulic tworzących Little Italy zadeklarowało włoskie pochodzenie. Wielu Włochów wybrało życie na Brooklynie lub Queens, porzucając swoje pierwotne miejsce pobytu. Małe Włochy nie są więc rzeczywistym odbiciem ilości etnicznych Włochów, zamieszkujących Nowy Jork. Bill Tonelli, dziennikarz magazynu New York, zauważa, że potrzeba sporo czasu by usłyszeć język włoski rozbrzmiewający w sąsiedztwie. A gdy jednak się to uda, to są spore szanse, że dźwięcznie wykrzyczane „Ciao Bella” pochodzić będzie z ust turysty z Mediolanu. Zatem by odnaleźć sąsiadów w okolicy, należy wytężyć wzrok, bowiem nie jest to łatwe zadanie wśród zalewających okolicę turystów. Jest to jednak do zrobienia – po chwili dostrzega się prawdziwych Włochów, najczęściej seniorów, stojących lub siedzących pod markizami przy Mulberry Street.

Od początku roku 2014 Little Italy jest na skraju wyginięcia. Od marca tego roku zamknięto 8 punktów gastronomicznych. Kto wie czy nie wykorzystałam właśnie jednej z ostatnich szans, by odwiedzić to miejsce w jeszcze znośnej kondycji i takim stanie, jak na zdjęciach poniżej.

IMG_1232

Little Italy i turyści spragnieni odrobiny włoskości

Opisane wyżej kamieniczki, w których ciężko o prawdziwego włoskiego sąsiada

Opisane wyżej kamieniczki, w których ciężko o prawdziwego włoskiego sąsiada

I włoskie restauracje oraz kawiarnie ciągnące się wzdłuż ulicy

I włoskie restauracje oraz kawiarnie ciągnące się wzdłuż ulicy

Jeden ze sklepów w Little Italy, w którym przez okrągły rok istnieje możliwość zakupienia najróżniejszych ozdób choinkowych z logiem NYC i nie tylko. I choć spotkałam się wcześniej z tego rodzaju sklepem w Bostonie, gdzie można było kupić m.in. bombki choinkowe z logiem miejscowej drużyny basebollowej - Red Sox, to i tym razem nie omieszkałam wejść do środka, posłuchać Jingle Bells, popatrzeć na choinkę oraz świątecznie przebraną obsługę sklepu.

Jeden ze sklepów w Little Italy, w którym przez okrągły rok istnieje możliwość zakupienia najróżniejszych ozdób choinkowych z logiem NYC i nie tylko.

I choć spotkałam się wcześniej z tego rodzaju sklepem w Bostonie, gdzie można było kupić m.in. bombki choinkowe z logiem miejscowej drużyny basebollowej – Red Sox, to i tym razem nie omieszkałam wejść do środka, posłuchać Jingle Bells, popatrzeć na choinkę oraz świątecznie przebraną obsługę sklepu.

Salumeria Pizzeria

Salumeria Pizzeria

Italian food center i turyści

Italian food center i turyści

Im bardziej oddalamy się od początkowej granicy Liitle Italy z Chinatown, tym bardziej uliczki i restauracje pustoszeją

Im bardziej oddalamy się od początkowej granicy Liitle Italy z Chinatown, tym bardziej uliczki i restauracje pustoszeją

Toby's Public House

Toby’s Public House

Kolejny sklep na terenie Little Italy, przypominający, że ciągle jesteśmy w USA

Kolejny sklep na terenie Little Italy, przypominający, że ciągle jesteśmy w USA

Benito One

Benito One

Deseru czas

Deseru czas

Smażone Oreo

Smażone Oreo

Little Italy to ciekawy punkt na turystycznej mapie Nowego Jorku, głównie z powodu jego zagadkowej i niepewnej przyszłości. Nawet jeśli kiedyś zupełnie zniknie, turyści przestaną odwiedzać to miejsce a Włosi z nostalgią wspominać będę Little Italy to i tak na zawsze zachowa się w naszej pamięci, gdyż było ono miejscem akcji książki „Ojciec Chrzestny” oraz trzech filmów na niej bazujących.

Czas teraz przejść się do Chinatown…

Chinatown, jak to Chinatown, jest w każdym większym mieście i z reguły nie bywa miejscem, które pragnę odwiedzić. Tym razem było inaczej m.in ze względu na to, że to jedna z najstarszych chińskich enklaw poza Azją. Pomimo, że zajmuje spory teren na Manhattanie, to jest jedynie jednym z sześciu Chinatown w Nowym Jorku.

Początki rozwoju chińskiego sąsiedztwa sięgają roku 1840 i wpływowej dla jego rozwoju postaci Ah Ken – założyciela sklepu z cygarami i pierwszej osoby zarejestrowanej jako mieszkaniec wspomnianego miejsca. Burzliwa i ciekawa historia Chinatown doprowadza nas do roku 2001, kiedy to atak z 11 września dotkliwie wpływa na okolice chińskiego miasteczka. Ze względu na bliskość strefy Ground Zero biznes i turystyka bardzo powoli wracała w te rejony. Preferencje związane z miejscem osiedlania się nowych Chińczyków do roku 2009 zmieniały się niczym wspomniane włoskie rotacje ludności. Chińczycy często wybierają East Broadway, tam właśnie osiedlając się całymi rodzinami.

Chyba każdy jest w stanie się zorientować, że jesteśmy już blisko miejsca przeznaczenia:)

Chyba każdy jest w stanie się zorientować, że jesteśmy już blisko miejsca przeznaczenia:)

Chińskie rękodzieło i jego autorka

Chińskie rękodzieło i jego autorka

Każdy kolejny krok w głąb Chinatown to więcej niezrozumiałych znaków i mniej ludzi mówiących po angielsku.

Każdy kolejny krok w głąb Chinatown to więcej niezrozumiałych znaków i mniej ludzi mówiących po angielsku.

Budynki niby te same choć zaczynają pojawiać się chińskie zdobienia

Budynki niby te same choć zaczynają pojawiać się chińskie zdobienia

Zielony stragan

Zielony stragan

Prosto z Tajlandii - świeży, młody kokos

Prosto z Tajlandii – świeży, młody kokos

Na pierwszym planie Long Yan, wygląda jak trochę większe winogrona, a przed spożyciem wygląda tak:

Na pierwszym planie Long Yan, wygląda jak trochę większe winogrona, a przed spożyciem wygląda tak:

Raczej nie pachnie, a smak nie powala z nóg ale musiałam spróbować. Zapite coca-colą pozostawia przyjemny smak w buzi:)

Raczej nie pachnie, a smak nie powala z nóg ale musiałam spróbować. Zapite coca-colą pozostawia przyjemny smak w buzi:)

Dragon Fruit, nawet nie zapijany coca-colą smakuje doskonale:)

Dragon Fruit, nawet nie zapijany coca-colą smakuje doskonale:)

Tak właśnie wygląda w środku

Tak właśnie wygląda w środku

Owoce morza

Owoce morza

i następne owoce morza

i następne owoce morza

Tanie, małe, chińskie ciasteczka

Tanie, małe, chińskie ciasteczka

Zagłębiając się w Chinatown doszłam do sklepu, w którym zdecydowanie nie przejmowano się turystami. Obsługa bowiem odpowiadała mi po chińsku, gdy próbowałam się dowiedzieć co jest czym i z czym to się je:)

Zagłębiając się w Chinatown doszłam do sklepu, w którym zdecydowanie nie przejmowano się turystami. Obsługa bowiem odpowiadała mi po chińsku, gdy próbowałam się dowiedzieć co jest czym i z czym to się je:)

Oto i wspomniany sklep

Oto i wspomniany sklep

Tajemnicze słoiki z chińskimi nazwami

Tajemnicze słoiki z chińskimi nazwami

Tutaj też na próżno szukać angielskiego tłumaczenia

Tutaj też na próżno szukać angielskiego tłumaczenia

Dalszy ciąg zagadkowych dla mnie słoików.

Dalszy ciąg zagadkowych dla mnie słoików.

Interesowało mnie to, co się w nich kryje i nie oczekiwałam może szczegółowego wykładu o zawartości każdego z nich, ale po którymś razie, gdy w odpowiedzi pomiędzy chińskimi zdaniami wyłapałam „no pictures” zrezygnowana i rozczarowana wyszłam ze sklepu.

Chińskie słodycze

Chińskie słodycze

Mieszanka chińska

Mieszanka chińska

Chińska moda

Chińska moda

Chińska moda II - Nie tato, to nie są ładne buty:P

Chińska moda II – Nie tato, to nie są ładne buty

Przechadzanie się po Chinatown zajęło mi kilka godzin. Nieco zmęczona tym, że mało kto mnie rozumie i zasmucona faktem rozładowanego telefonu poczułam jak najszybszą potrzebę wydostania się stamtąd i odnalezienia miejsca, w którym do woli można kraść prąd, ładując swój telefon i beztrosko używać wifi. Czyli Starbucks.

Gdzie nie spojrzałam, wszędzie w oddali było widać napis "Welcome to Chinatown"

Gdzie nie spojrzałam, wszędzie w oddali było widać napis „Welcome to Chinatown”

Wydostanie się z Chinatown nie było jednak takie proste. Chińskie miasteczko nie jest jednoznacznie wyodrębnione od reszty miasta. W pewnym momencie stanęłam w punkcie, w którym gdziekolwiek bym nie spojrzała moim oczom ukazywał się napis „Welcome to Chinatown”.

A na koniec zagadka

IMG_1313

Co to jest?

Tak wygląda w zbliżeniu

Tak wygląda w zbliżeniu

Jeśli nie wiecie, nie przejmujcie się – ja nie wiem, Pani ze stoiska, z którego to kupiłam też nie wiedziała (nie wykluczam też opcji, że nie chciała powiedzieć lub nie znała angielskiego).

Jeśli jednak wiecie co to jest i jak to zjeść – napiszcie. Do wygrania jak zwykle szansa na lepsze jutro!

Aneta Ruszczyńska

Aneta Ruszczyńska

Zawsze służy dobrą radą i potrafi rozbawić każdego do łez. Choć jej sercu bliższa jest Europa Wschodnia, a podróżując po Ukrainie czuła się jak w domu, to od 1,5 roku mieszka w USA - obecnie w Nowym Jorku. Korzystając z tego nie marnuje żadnej okazji, by poznawać Stany kawałek po kawałku. Na stronie więc przybliży nam życie za Oceanem i pochwali się tym, co udało jej się do tej pory zwiedzić.
Aneta Ruszczyńska
OBSERWUJ NAS Facebookinstagram
UDOSTĘPNIJ Facebooktwittergoogle_plus