Raz DC, dwa DC – czyli moje dwie wizyty w Waszyngtonie

Nie jest łatwym zadaniem stworzyć ciekawy wpis z miejsca, które odwiedziło się dawno temu. Tak też jest ze stolicą USA. Podejrzewam, że gdy byłam tam pierwszy raz, w marcu 2013 roku, w głowie Agaty nawet nie kiełkowała idea założenia portalu zWalizką. W maju, podczas mojej drugiej, dość przypadkowej wycieczki do DC, nie przypuszczałam nawet, że ktoś będzie miał ochotę czytać o moich amerykańskich wojażach. Przez to właśnie nie przywiązywałam wagi do fotografowania turystycznych atrakcji czy posiłków (co oczywiście jest ważną kwestią podczas każdego wyjazdu). Postaram się jednak opowiedzieć Wam o mieście, które jest scenerią jednego z moich ulubionych seriali – Scandal.

Waszyngton, chociaż bezpieczniej jest powiedzieć The District of Columbia (by odbiorca nie pomyślał o stanie Waszyngton na zachodnim wybrzeżu USA), jest federalnym dystryktem, otoczonym przez stan Maryland i Virginia. Swoją nazwę zawdzięcza Georgowi Washingtonowi, a liczba mieszkańców czyni je 23. najbardziej zaludnionym miastem USA.

Przyjeżdżając za ocean wiedziałam, że to miasto będzie wysoko w klasyfikacji generalnej „must see places in da juesej”, ale nie spodziewałam się, że odwiedzę je tak szybko z koleżanką z „internetów”. Natalia, bo o niej mowa, to dziewczyna, która podróżując nie dostrzega nigdzie żadnych problemów. Nie przerażało ją to, że znajdziemy się na dworcu w DC o 2 nad ranem i że jeśli poznana przez couchsurfing Teri nas nie odbierze, to nie mamy nawet najmniejszego planu B. Z takimi ludźmi na koniec świata! Bo nie ma nic gorszego niż dzielenie wycieczki z dramą queen albo leniem.

Znalazłyśmy najtańsze bilety autobusowe z Philly do DC. Spotkałyśmy się w nocy na 30th Street Station w Philadelphii i z bardzo lekkimi plecakami i wielkimi uśmiechami ruszyłyśmy przed siebie. Wszystko przebiegło bez najmniejszych problemów, w większości dzięki Teri, która okazała się wspaniałym reprezentantem couchsurfingowej społeczności. Jedna z najmilszych osób, które poznałam. Pracownica US Army i jedno z 25 dzieci swojego ojca – pastora. Dziś szczęśliwa żona i matka kilkudniowego synka. Zawiozła nas do swojego przytulnego mieszkania, w którym już czekała na nas Yvonne ze swoimi opowieściami o dość negatywnych doświadczeniach couchsurfingowych u poprzedniego hosta. Nocne rozmowy jak wiadomo to te najlepsze, jednak jako, że był środek nocy, pozwoliłam sobie usnąć w połowie wypowiadanego zdania.

A tak wyglądała kanapa, którą dzieliłyśmy z Natalią

A tak wyglądała kanapa, którą dzieliłyśmy z Natalią

Następnego dnia przed zwiedzaniem obowiązkowe i odżywcze śniadanie w kobiecym gronie. Miałyśmy szczęście, bo Yvonne jak przystało na turystkę z Azji, wiedziała wszystko, absolutnie wszystko o DC i to ona była naszym przewodnikiem. Dodam tylko, że poruszanie się po opisywanym mieście jest proste i przyjemne, a większość turystycznych atrakcji położona jest w spacerowym dystansie od siebie.

Pierwszym przystankiem na trasie był Capitol. Licencjat z politologii pozwolił mi się poczuć tam bardzo wyjątkowo. Co najmniej jak w książce z systemów politycznych lub na zaliczeniu u prof. Stelmacha. Jeśli ktoś nie wie, co się dzieje w Capitolu, do czego służy i z czym to się je, wystraczy, że będzie wiedział, iż jest to siedziba Kongresu Stanów Zjednoczonych. A czym jest Kongres? Dwuizbowym parlamentem. Czym jest parlament? Władzą ustawodawczą. A czym jest…?

OK, wystarczy. Rozumiem, że polityczno-ustrojowe kwestie USA nie dla wszystkich są szalenie interesujące. Natomiast informacją ważną dla wszystkich może być fakt, że Capitol zwiedza się za darmo. A w środku podziwiać można obrazy, rzeźby, wystawy itd.

IMG_1907

IMG_1914

IMG_1903

Thomas Jefferson Memorial, czyli pomnik trzeciego prezydenta Stanów Zjednoczonych to następny obowiązkowy punk na turystycznej mapie Washingtonu.

IMG_1941

IMG_1944

IMG_1938

Biały Dom to miejsce, które chciałam odwiedzić najbardziej. Niestety na tydzień przed naszym przyjazdem został zamknięty dla zwiedzających ze względu na oszczędności. Lecz nie była to jedyna rzecz, która mnie zaskoczyła. Szeroko otworzyłam oczy ze zdziwienia, gdy okazało się, że Biały Dom to Mały Biały Domek! Telewizja kłamie bez znieczulenia. W każdym kadrze, w jakim zdarzało mi się go oglądać, The White House wyglądał jak dostojna, wielka budowla. Tymczasem to prawdziwie mały cudzik architektoniczny.

IMG_1945

IMG_1948

Washington Monument w malowniczy sposób, jako jedyny góruje nad miastem, odróżniając je on każdego innego miasta USA, w których to, jak grzyby po deszczu wyrastają wieżowce.

IMG_1939

DSCN0104

Gdy odwrócimy się tyłem do wyżej wspomnianego monumentu i spojrzymy przed siebie, w dali zarysuje się Capitol. Ten park to właśnie National Mall przez, który corocznie przewija się około 24 mln turystów.

DSCN0105

Dalej w obrębie parku, tuż za Washington Monument, znajduje się Lincoln Memorial, którego zdjęcie musiałam podkraść koleżance, ponieważ mój sprzęt w tym momencie wycieczki odmówił posłuszeństwa.

lincoln memorial Taew

Lincoln Memorial, photo: Taew Miltra

Lincoln Memorial, photo: Taew Miltra

Lincoln Memorial, photo: Taew Miltra

Waszyngton to raj dla pomnikowych maniaków, poza wyżej wymienionymi znajdziemy jeszcze:

vietnam war memorial taew

Vietnam War Memorial, photo: Taew Miltra

Wolrd War Memorial, photo: Taew Miltra

Wolrd War Memorial, photo: Taew Miltra

Martin Luther King Jr. National Memorial, photo: Taew Miltra

Martin Luther King Jr. National Memorial, photo: Taew Miltra

Moj drugi wyjazd do DC przypadał na Memorial Day. Nie planowałam uczestniczenia w żadnych amerykańskich paradach, ale udało mi się trafić na jedną z nich właśnie w ostatni piątek maja. Muszę przyznać, że przygotowana była z wielką pompą. Nigdy nie bałam się tłumów, ale wtedy pierwszy raz poczułam dziwny lęk przed hordą turystów i miejscowych, którzy przybyli na paradę. Oczami wyobraźni widziałam tam kolejny atak terrorystyczny.

DSCN0164

DSCN0160

DSCN0153

DSCN0147

Na odrobinę uwagi zasługują też waszyngtońskie muzea: National Air and Space Museum, National Museum of American History czy National Museum of Crime & Punishment.

Artystyczne dusze również będą miały w tym mieście kilka miejsc do odhaczenia – Freer Gallery of Art czy National Gallery of Art.

National Gallery of Art

National Gallery of Art

Tak, jak w większości dużych miast, tak i w Waszyngtonie możemy odwiedzić Chinatown, które być może nie jest tak spektakularne, jak to nowojorskie, ale z pewnością nie zawiedzie smakoszy kuchni chińskiej czy kolekcjonerów chińskich, porcelanowych słoników.

A jeśli o jedzeniu mowa, to nasz wybór padł na restaurację serwującą polskie dania „W Domku bar&cafe”. Spotkałyśmy się tam z kilkoma innymi couchsurfingowcami, których hostował przyjaciel Teri – Sayngeun. Posileni pierogami i schabowymi wylądowaliśmy na koreańskim karaoke. Było miło i zabawnie aż do godziny 1.55, gdy kelner podszedł do naszego stolika i nakazał wypić całą sake, która znajdowała się na stole w 5 min. Choć lokal zamykany był o 4, to według panującego tam prawa alkohol można spożywać jedynie do godziny 2. Stawiliśmy czoła zadaniu!

Sobotnie zwiedzanie Waszyngtonu zakończyło się niedzielnym rankiem, a my zmęczone i niewyspane zbierałyśmy się na autobus powrotny do domu. Szczęśliwe, że udało nam się zwiedzić stolicę USA i wdzięczne, że Teri ugościła nas ona tak ciepło i serdecznie. Washington to miejsce wypełnione historycznym duchem, zaprawione sztuką, ociekające polityką i wreszcie wypchane do granic możliwości turystami z całego świata. I choć niektórym może wydawać się nudne, to z ikonami i stolicami nie ma dyskusji. Być w Nowym Jorku i nie zobaczyć Time Square to właśnie tak, jak być w USA i nie odwiedzić stolicy.

Aneta Ruszczyńska

Aneta Ruszczyńska

Zawsze służy dobrą radą i potrafi rozbawić każdego do łez. Choć jej sercu bliższa jest Europa Wschodnia, a podróżując po Ukrainie czuła się jak w domu, to od 1,5 roku mieszka w USA - obecnie w Nowym Jorku. Korzystając z tego nie marnuje żadnej okazji, by poznawać Stany kawałek po kawałku. Na stronie więc przybliży nam życie za Oceanem i pochwali się tym, co udało jej się do tej pory zwiedzić.
Aneta Ruszczyńska
OBSERWUJ NAS Facebookinstagram
UDOSTĘPNIJ Facebooktwittergoogle_plus
  • Maciej Smoczyk

    Pff.. a gdzie zdjęcie Verizon Center ?
    Zawiedziony, daję 6/10 ;)

    • grafika

      Wiedziałam, że zapomniałam o najważniejszym :D ale 6/10 to i tak nieźle, dzięki:)

  • Super wspomnienia ! Ja nigdy się nie odważyłam na taki spontaniczny wypad . Wesołych świąt !! Pozdrawiam :)