Brazylia | Weekend za miastem cz. 1

Spór pomiędzy miłośnikami Brazylii dotyczy często wątku Rio de Janeiro czy São Paulo? To dwa główne miasta, o których istnieniu wiemy nawet, gdy w głowie mamy niewiele więcej informacji o tym państwie. Które miasto jest ładniejsze? W którym podziwiać można piękniejszą architekturę? W którym żyje się lepiej i dlaczego jak karnawał, to w Rio? Przecież Sambadromo w tych dwóch miastach nie różni się aż tak bardzo. Ceny biletów na pokazy szkół samby są tak samo wysokie. Ludzie tak samo piękni, a pogoda identycznie wyśmienita! Czego brakuje w São Paulo, a co ma Rio de Janeiro?

Plaże!

To coś, co przemawia na korzyść Rio de Janeiro nie tylko w czasie karnawału. Turystów przyciąga tak samo możliwość asymilacji z miejscowymi, jak i nocne życie koncentrujące się przy plażach. A w ciągu dnia słoneczne kąpiele w bikini odkrywającym więcej niż jakikolwiek turysta w skarpetach i sandałach znad Bałtyku mógłby się spodziewać.

Czy trzeba powtórzyć dwa razy Copacabana?

W São Paulo nie ma lekko. Nie dość, że wielkość miasta to pół Polski, temperatury nie spadają poniżej 25 stopni, to trzeba pokonać 80 kilometrów, by dostać się na najbliższą plażę.

Pomyślałam, że skoro i tak trzeba spakować plecak i ruszyć w drogę, to dlaczego nie weekend w malowniczej Caraguatatubie? W domu z basenem oddalonym od plaży o 4 minuty spaceru i prawie 3 godziny jazdy autem od São Paulo.

Dom na plaży

Nie wiem, ile potrzebowałabym weekendów, by znudził mi się ten dom.

Lokalni rybacy

Lokalni rybacy

Miejscowy sklep

Miejscowy sklep

Caraguatatuba, znana też jako Caraguá, jest miastem położonym na wybrzeżu stanu São Paulo. Swoją ekonomie opiera głównie o rolnictwo i turystykę. Na miastem wnosi się 325 metrowe wzgórze Santo Antônio (Morro Santo Antônio), z którego wielki pożytek zrobią zwłaszcza miłośnicy sportów ekstremalnych. Klimat tego miejsca z pewnością zadowoli wszystkich wymagających turystów. Nie bez powodu jest to również miejsce, do którego tłumnie napływają mieszkańcy São Paulo wraz z początkiem każdego weekendu.

To, co mnie interesowało najbardziej, to wielość plaż znajdujących się w obrzeżach miasta. Nie udało mi się zobaczyć wszystkich 17, ale kilka z nich zaparło dech w mojej piersi.

Czas opuścić pierwsze malownicze miasteczko i udać się do oddalonego o 25 klometrów São Sebastião.

Po opuszczeniu miasta widoki są mniej więcej takie jak na powyższym obrazku.

Po opuszczeniu miasta widoki są mniej więcej takie, jak na powyższym obrazku.

Praia das Cigarras - São Sebastião

Praia das Cigarras – São Sebastião

Plaża São Sebastião

Mgliście i bez słońca, ale ciągle pięknie w São Sebastião

Downtown São Sebastião

Downtown São Sebastião i uliczka przez którą co roku przechodzi karnawałowa parada (tzw. blocos)

I z tego właśnie miejsca odpłynęliśmy na wyspę Ilhabella, która w wolnym tłumaczeniu jest po prostu piękną wyspą. A o tym, co ciekawego można tam zobaczyć, jak się przedostać i dlaczego potrafię odmienić słowo deszcz w każdym czasie i osobie po portugalsku, przeczytacie w drugiej części wpisu!

Aneta Ruszczyńska

Aneta Ruszczyńska

Zawsze służy dobrą radą i potrafi rozbawić każdego do łez. Choć jej sercu bliższa jest Europa Wschodnia, a podróżując po Ukrainie czuła się jak w domu, to od 1,5 roku mieszka w USA - obecnie w Nowym Jorku. Korzystając z tego nie marnuje żadnej okazji, by poznawać Stany kawałek po kawałku. Na stronie więc przybliży nam życie za Oceanem i pochwali się tym, co udało jej się do tej pory zwiedzić.
Aneta Ruszczyńska
OBSERWUJ NAS Facebookinstagram
UDOSTĘPNIJ Facebooktwittergoogle_plus
  • Ola

    Ja się wciągam a Ty brutalnie przerywasz ;-)))

    • Oops, przepraszam :) Nie chciałam żeby było za długie i zbyt monotonne. Obiecuję, że ciąg dalszy już wkrótce i zapraszam!:)